Palec w dupie

Just another WordPress.com site

Niech lewica wie co robi prawica.

with one comment

Będąc kanapowym lewakiem staram się nie pchać do polityki. Aktywista ze mnie jak z mysiej piczy wór na mąkę, ale opinie mam I wierzę święcie, że są mojsze. Przy okazji jestem też kanapowym trenerem reprezentacji polski w dowolnym sporcie I za odpowiednie pieniądze poprowadzę je do tylu medali, że nie będzie ich gdzie trzymać.

Ostatnio siedząc na mojej kanapie eksperta (+5 do opinii) wydumałem sobie, że przy całym moim lewicowym światopoglądzie, zaczynam się zgadzać z polską prawicą. Czytam sobie więc o aborcji, czytam wywiad z panem T. i tamże widzę, że kompromisu w sprawie aborcji nie będzie. Świetnie, myśle sobie, ja też zwolennikiem kompromisu nie jestem, by po chwili zorientować się, że pan T. o aborcji może dyskutować dopiero gdy ta zostanie bezwzględnie zakazana. Tu mi zaczyna coś świtać. Jeżeli polskiej prawicy, środowiskom plebannym, tak ten zakaz jest potrzebny, to może warto by go wprowadzić. Oczywiście nie ma sensu krzywdzić przy tym niezainteresowanych; wprowadźmy więc zakaz aborcji dla katolików. Proste? Proste, I kościół syty I państwo całe.

Idąc dalej tym tropem wpadłem na leżący w rowie związek partnerski. To samo rozwiązanie by niewątpliwie pomogło I jemu. Po co lać biskupów po mordzie obrączkowaniem gejów, wystarczy zakazać związków partnerskich katolikom I hierarchowie mogą wrócić do molestowania ministrantów.

Dalej była praca w niedzielę, pełen szacunku do religii wszelkich, myślę, że można katolikom ułatwić święcenie dnia świętego i pracy w tenże im zakazać. Fakt, są miejsca gdzie w niedziele pracować trzeba I czasem nadgodziny przepadną, ale chrześcijanin chyba jest gotowy na tak niestotne poświęcenia?

Religia, królowa matury, powinna być dla katolików obowiązkowa. Tu jestem skłonny do zgniłego kompromisu I lewackie słówko religia zastąpić swojskim – katecheza. Tu nawet ustawowy obowiązek powinien być zbędny, ale trzeba docenić dekady starań episkopatu I małe katoliczątka oddawać pod opiekę kościelnych pedagogów co najmniej raz w tygodniu.

Opoka polskości, kościół rzymski I powszechny mógłby zbiednieć gdyby, nie daj boże, jakiś bezbożny polityk zdecydował się reewaluować konkordat. Żeby temu zapobiec potrzebny jest podatek kościelny, obowiązkowy. W ten sposób KRK, stanie się bajecznie bogaty I niezależny od jałmużny I kaprysu kolejnych rządów. W końcu jak sami hierarchowie powtarzają, katolików w polsce jest nawet 95%.

Najważniejsze są święta. Od czasu do czasu ktoś się na mnie wkurwia i prawym prostym wali prosto z mostu pytając – A co ty, ateista, robisz w Boże Narodzenie? Ja się rumienię przyłapany na podstępnej celebracji katolicyzmu i odpowiadam – Ze znajomymi jem kolację i gram w karty. Przyznam się, że czasem też im życzenia składam; znajomi biernie katoliccy. Przyznam się też, że całkiem mi ten nawał dni wolnych pod koniec roku pasuje, nadrabiam wtedy zaległości growe i lenię się ile mogę. Niestety, pytania o sposób spędzania świąt są często wstępem do przekornego żądania bym w nie swoje święta grzecznie poszedł do pracy i ich nie obchodził. Tu zasadniczo się zgadzam, w święta które mnie nie dotyczą do pracy chodzę. Dla równowagi tylko dodam, że w katolickim kalendarzu każdy dzień jest dniem jakiegoś świętego i żadnego z nich nie świętuję. Co do propozycji nie obochodzenia świąt Bożego Narodzenia, problemem to nie jest, ja nie siedzę w domu dlatego, że to Boże narodzenie, ale dlatego, że to dzień ustawowo wolny od pracy. Jeżeli chcemy te dwie okazje rozdzielić to pierwszy zakrzyknę, żeby dni wolne przesunąć na po sylwestrze. Święta to okres remanentu a po sylwku bym kaca podleczył. Oczywiście nie jestem taki naiwny żeby zaproponować odebranie świąt katolikom, wprost przeciwnie, należałoby katolikom nakazać w nich udział. Na przykład pierwszomajowy pochód na uczczenie poprzedniego katolickiego papieża świetnie by się wpisał w święto pracy.

Zakaz in vitro, zakaz czytania Harrego Pottera, słuchania techno (wiedz, że coś się dzieje) i obowiązek dawania na tacę. Śluby kościelne i kościelne pogrzeby. Jestem za, absolutnie za. Co więcej, parafrazując pana T. – Możemy zacząć rozmawiać o kompromisach dopiero po spełnieniu moich postulatów.

Część tej notki pisałem na telefonie, który, paskudnego będąc charakteru, uparł się część i wpisywać jako I. Wywaliłem co znalazłem, ale coś się zawsze przedostanie.

Written by palecw0

Lipiec 20, 2011 @ 3:07 pm

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Pomysł ogólnie dobry, ale jest problem, który polega na tym, że KRK uznaje za katolików zdecydowaną większość niewierzących, którym po prostu nie chce się iść do kościoła i gadać z księdzem o tym, że podczas chrztu nikt ich o zdanie nie pytał.

    kultmaszyny

    Wrzesień 29, 2011 at 7:01 am


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: