Palec w dupie

Just another WordPress.com site

Perspektywa uboczna.

leave a comment »

Odwiedzając rodzinę i znajomych w starym kraju napotykam dyskusje, które normalnie mnie omijają. Szukam wtedy artykułów i wątków na forach i się zagłębiam. Omija mnie dużo. Uczucie, że ominęła mnie doskonała okazja do flejma jest mi, niestety, znane.
Gotuję więc w sobie pomysł na notkę, rozważając za i przeciw, i jakość argumentów wysuniętych, i z reguły oklapnięty padam na krzesło przed komputerem dochodząc do wniosku, że wszystko zostało już powiedziane. Parę dni później za to, gdy komputera w pobliżu nie ma, gdy nie mam wygodnej metody na dorzucanie linków i cytowanie stron napada mnie chęć wyciągnąć komórę i walnąć posta. Bo już nie mogę, bo moje zdanie jest jednak inne.

Tym razem trafiły mnie parytety. Głownie artykuł z GW, w którym ekspert wypowiadał się o parytetach jako mechaniźmie wyrównywania praw płci poprzez ich zachwianie. Potem dyskusje ze znajomymi, w których się dowiedziałem, że bycie na nie jest jednak faux pas. I to znajomi z lewej strony, więc niby z podobnym spojrzeniem na świat.
Mój głos odrębny, moja niechęć do parytetów bierze się nie ze sprzeciwu wobec praw kobiet, jak ktoś próbował mi wmówić (czy wobec strachu przed vagina dentata jak mogłem przeczytać na idiotycznym forum) ale ze wstrętu przed rozwadnianiem demokracji.
Przywileje proponowane przez zwolenników parytetu mają swoją nazwę – jest to pozytywna dyskryminacja. Dyskryminacja jest za to zła i nie mieści się w moim postrzeganiu świata. Nie ważne czy dyskryminuje się negatywnie, np. zabraniając czarnym wstępu do restauracji, czy dyskryminuje się pozytywnie, np. dając dodatkowe punkty za pochodzenie przy rekrutacji na uniwersytet. Chcąc być społeczeństwem demokratycznym musimy zagwarantować możliwość wolnego wyboru nie tylko w wyborach powszechnych ale także w tych zamkniętych dla ogółu, gdy koła regionalne partii wystawiają kandytatów i przy wyborze tych kandytatów na wyborcze listy. I nie jest tu ważne czy ostateczne wpisanie na listę wyborczą jest efektem widzimisię prezesa partii, czy efektem oddolnego procesu. Walczmy z listami wybranymi przez jednego wodza ale nie niszczmy tych kreowanych przez szeregowych członków.
I nawet jeżeli się okazuje, że każda lista jest wybrana niedemokratycznie przez wąskie grono to i tak odgórne udupienie demokratycznego procesu jest złe.

Na koniec coś co na prawdę domaga się linka i na prawdę postaram się go znaleść jak tylko usiądę przed stacjonarnym. Mądra głowa ze wspomnianego artykułu przebąknęła coś w ten deseń – chwilowa nierównowaga praw, przejawiająca się ustawowym uprzywilejowaniem jednej z grup może być konieczna do tych praw wyrównania. Slippery slope anyone?

Update: Zmieniłem zdanie. Pod wpływem dyskusji ze znajomymi, riserczu i tak dalej. Mój argument nadal mi się podoba, ale odnosi się do idealnego świata a w takim nie żyjemy.
Pomyślałem, że warto to dodać.

Written by palecw0

Sierpień 23, 2011 @ 10:57 am

Napisane w polityka, polska, prawa człowieka

Tagged with , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: